Zelos po raz trzeci

A w zasadzie po raz czwarty, gdyż oprócz 2 wersji modelu Mako, przez pewien czas miałem też Zelosa Hammerheada, którego nie opisywałem w recenzji.  O przedmiocie dzisiejszej recenzji częściowo wspominałem tutaj https://2gwatchblog.com/pl/zelos-mako-bronze-meteorite-recenzja/, chociaż jest to dosyć naciągane stwierdzenie bo wtedy opisywałem 2 inne wersje tego modelu.
Cała seria modeli ZX jest hołdem dla niezwykłych samolotów U. S. Air Force jakimi były North American X-15 i SR-71 Blackbird .

North American X-15 był najszybszym samolotem załogowym w historii (osiągnął prędkość  7274 km/h) oraz ustanowił rekord wysokości wynoszący 108 km,  który został pobity dopiero po 40 latach.

Oficjalnie miano najszybszego samolotu nosi jednak SR-71 Blackbird osiągający prędkość 3 540 km/h. Wynika to z faktu, że X-15 był samolotem doświadczalnym który wykonał tylko 199 lotów i nigdy nie został wprowadzony do czynnej służby a SR-71 służył w siłach powietrznych USA i CIA przez kilka lat.

Choć liczby robią wrażenie to żeby jeszcze bardziej uzmysłowić sobie o jakich prędkościach mówimy dodam, że lecąc ze swoją rekordową prędkością X-15 okrążyłby całą kulę ziemną w 5,5 h a odcinek od wschodniej do zachodniej granicy Polski zająłby mu nieco ponad 5 minut. Są to oczywiście tylko gdybania, ponieważ ilość zabieranego paliwa na X-15 pozwalała mu na pokonanie odległości jedynie 450km.

Piszę o tym ze względu na fakt, że design zegarka posiada wiele akcentów nawiązujących do  X-15 (jedna wersja posiada tarczę wykonaną z tytanowych piór dysz silników SR-71), o czym przekonacie się w dalszej części recenzji.

Mecha-quartz – co to w ogóle jest?

Żeby to zrozumieć trzeba najpierw poznać  w jaki sposób działa kwarcowy mechanizm z funkcją chronografu, a w jaki mechaniczny.

W dużym uproszczeniu…

Chronograf kwarcowy – standardowy kwarcowy mechanizm z funkcją chronografu jest sterowany za pomocą kilku silniczków krokowych (minimum 2) – jeden napędzający główne wskazówki i dodatkowe napędzające pozostałe wskazówki chronografu (po 1 na wystający z tarczy trzpień ). W momencie wciśnięcia przycisku chronografu do dodatkowych silniczków zostaje doprowadzony impuls elektryczny przechodzący z baterii przez kwarc do silnika i odliczanie chronografu rozpoczyna swój bieg. W momencie zatrzymania i zresetowania chronografu, wskazówki muszą wykonać szybki obrót zgodnie z ruchem wskazówek zegara do pozycji początkowej. Przyciski w takim chronografie działają elektronicznie i działają tak samo jak naciśnięcie guzika na klawiaturze komputera – przesyłają sygnał elektryczny do procesora, bądź tak jak w zegarku do układu kwarcowego.

Chronograf mechaniczny – w chronografie mechanicznym wskazówki stopera są napędzane poprzez przekładnie przenoszące energię dostarczaną z tego samego źródła co wskazówki główne, czyli ze sprężyny. W momencie wciśnięcia przycisku chronografu, w sposób mechaniczny poruszą się część wewnątrz mechanizmu która pozwala na przeniesienie napędu na więcej wskazówek. W związku z tym przyciski w chronografie chodzą z charakterystycznym trzaśnieciem oraz większym oporem. Oprócz tego w momencie zresetowania wskazówki stopera natychmiastowo, również mechanicznie porusza się ona do pozycji startowej (zależnie od tego w której pozycji w danym momencie się znajduje – albo do przodu albo do tyłu).

Natomiast mechanizm Mecha-quartz łączy działanie zegarka kwarcowego z działaniem stopera znanym z zegarków mechanicznych. Główne wskazówki napędzane są poprzez silniczek krokowy do którego dostarczana jest energia z baterii przechodząca przez kwarc, ale ten sam silniczek napędza też wskazówki chronografu poprzez mechaniczną przekładnię. Oznacza to, że przyciski w takim chronografie działają w identyczny sposób jak w zegarku z napędem mechanicznym a wskazówka stopera zamiast jednego ruchu na sekundę, wykonuje ich 5.

Tyle o mechanizmach, zapraszam do przeczytania recenzji 😊

Pudełko

To już klasyka;  pudełka Zelosa są zawsze takie same, niezależnie od modelu , mianowicie, wsunięta w kartonik drewniana skrzynka, w której znajduje się przenośny pokrowiec na kilka zegarków. Taki sposób pakowanie jest na tyle bezpieczny dla zegarka, że pudełka nie muszą posiadać żadnej dodatkowej ochrony na czas transportu – nie potrzeba folii bąbelkowej czy innych amortyzatorów 😊 W pokrowcu znajdował się zegarek, dodatkowy pasek, bransoleta oraz gwarancja. Bransoleta nie jest częścią standardowego zestawu, trzeba niestety dokupić ją osobno.

Koperta

Koperta ma 43mm szerokości , 49mm lug to lug i 16mm grubości – czyli jest bardzo gruba, grubsza niż jest to konieczne, bo ta grubość koperty była potrzebna do zmieszczenia w nim mechanizmu Valjoux 7750. Widocznie nie robiono osobnych kopert dla mecha-kwarcowego Seiko,  w który wyposażony jest mój egzemplarz. Jest wykonana z tytanu więc jej odcień jest nieco inny niż standardowych kopert wykonanych ze stali nierdzewnej. To dobrze, właśnie z tytanu było wykonane wiele części tych niesamowicie zaawansowanych technicznie samolotów, poza tym kolor tego metalu podoba mi się o wiele bardziej niż stali. Wykorzystany do produkcji materiał ma oczywiście odzwierciedlenie w masie zegarka – jest on o wiele lżejszy niż mogłoby się wydawać po jego rozmiarach. Trzeba się na początku przyzwyczaić, bo pierwsze wrażenie jest takie, że zegarek jest plastikowy lub pusty w środku. Niska masa za to dobrze wpływa na komfort noszenia.

Tak jak wspomniałem na początku tekstu, zegarek posiada wiele nawiązań do samolotu X-15, jednym z nich jest futurystyczny kształt koperty która posiada wiele różnych załamań i sprawia wrażenie jednocześnie ostrej, kanciastej i okrągłej.  Elshan Tang, który jest właścicielem marki Zelos musiał się bardzo postarać projektując kopertę tego zegarka, by uzyskać taki efekt. Koperta kształtami kojarzy mi się ze sportowymi samochodami z lat 70’…Lamborghini Countach, Ferrari z tamtych lat itd. Zdecydowana większość koperty jest matowa, polerowane są tylko te najmniejsze płaszczyzny jak bok lunety i wąska część uszu która spada w stronę bransolety. Obróbka metalu jak na Zelosa przystało stoi na bardzo wysokim poziomie, polerowane płaszczyzny niczym nie różną się wyglądem od stali z taką samą obróbką.

Prawdziwą robotę jeśli chodzi o klimat zegarka robią jednak koronka i pushery chronografu. Koronka kształtem przypomina dyszę silnika rakietowego, natomiast pushery są podłużne i przypominają lotki co w połączeniu ze sobą od góry wygląda jak tył samolotu X-15. Krótko mówiąc – jest ogień! Koronka jest dokręcana – pewnie za sprawą wodoszczelności na poziomie 100m, jaką posiada zegarek.
Uszy o rozstawie 22mm kształtem nawiązują do skrzydeł tego samolotu i jak cała koperta mają w sobie coś wyjątkowego.

Tytan wydaje się idealnie spełniać moje wymagania odnośnie surowości metalu, a ten zegarek dodatkowo jest prawie cały matowy, co również  wpisuje się w moje gusta.

Mechanizm

Sercem zegarka jest mechanizm Seiko VK67 –  jest to mechanizm mecha-kwarcowy. Czym różni się taki mechanizm od zwykłego chronografu kwarcowego napisałem na wstępie. Dzięki zastosowaniu tego mechanizmu zegarek posiada 3 dodatkowe totalizatory na tarczy – jeden odlicza sekundy standardowego czasu, 2 pozostałe wskazują minuty i godziny stopera po uruchomieniu go. W takim układzie duża wskazówka sekundowa odmierza sekundy stopera po uruchomieniu go, a w momencie gdy jest wyłączony – po prostu stoi w miejscu. Myślałem, że w takim przypadku fakt, że jest to zegarek kwarcowy nie będzie mi przeszkadzał bo i tak zwykłe tykanie sekundnika nie jest dobrze widoczne na tak małym totalizatorze a w momencie uruchomienia chronografu duża wskazówka płynie z częstotliwością 5 na sekundę. Okazało się, że w moim zamiłowaniu do automatów nie tylko o wskazówkę sekundową chodzi. Mechanizm jest zbyt… martwy i cichy. Brakuje odgłosu i uczucia poruszania się wahnika wewnątrz koperty. Plusem natomiast jest to, że nie muszę się martwić o poziom naciągnięcia sprężyny, bo zegarek kwarcowy działa niezależnie od tego, czy go noszę, czy nie.

Tarcza

Tarcza jest wykonana z meteorytu. Miałem już w swojej kolekcji model z tarczą wykonaną z tego surowca i co ciekawe również był to Zelos.  Jednak nie był to czynnik decydujący o zakupie tego chronografu, ale o tym zaraz… Jak wspomniałem przed chwilą, tarcza wykonana z meteorytu; posiada grafitowe subtarcze w okrężnym ryflowaniem, krańce których przykryte są przez niebieskie pierścienie. Subtarcze znajdują się w lewej połowie tarczy, w prawej widnieje logo Zelosa i niebieski napis „chronograph” który ze względu na fakturę tarczy jest mało czytelny.

Ramki subtarczek kolorem pasują do indeksów i wskazówek. Niebieskie, bardzo wysokie indeksy w środku wypełnione lumą wyglądają po prostu obłędnie. Gdy patrzy się na zegarek wprost, razem ze wskazówkami i ramkami subtarcz nabierają intensywności i pięknie się mienią. To właśnie te niebieskie indeksy były czynnikiem, który zadecydował o zakupie tego zegarka… mam słabość do indeksów w kolorze innym niż srebrny i złoty; takich zegarków jest zdecydowanie najwięcej a modele z indeksami w innym kolorze, nie wiedzieć czemu, są rzadkością.

Na zewnętrznej części tarczy znajduje się dodatkowy, niższy poziom  który wypełniony jest białą masą luminescencyjną BGW-9 z narysowanymi indeksami minutowymi. Na niższy poziom tarczy, częściowo nachodzą indeksy godzinowe. Łatwo się domyślić, że efekt jest niesamowity i świetnie uzupełnia futurystyczny design zegarka. Jeszcze bardziej na zewnątrz została umieszczona obręcz unosząca się ku górze z oznaczeniami tachymetru – zasadę używania takiej skali opisywałem przy okazji recenzji zegarka TC-9 Lunarscope:
„Na obrzeżach tarczy znajduje się czarna skala z podziałką minutową oraz skalą tachometryczną. Jak się jej używa ? Ano służy do obliczania prędkości poruszającego się obiektu (np. w kilometrach na godzinę) i tak jeśli włączymy stoper w momencie wyruszenia danego obiektu i zatrzymamy po pokonaniu przez niego 1km to wskazówka sekundowa będzie wskazywała prędkość tego obiektu w kilometrach na godziną. Np. jeśli zatrzyma się na 30 sekundzie to prędkość obiektu wynosi 120 km/h . Tak samo możemy zmierzyć mniejsze odległości, trzeba jednak pamiętać żeby zachować odpowiednie proporcje prędkości i tak jeśli mierzymy odległość 100m to w momencie zatrzymania się wskazówki na 30 sekundzie trzeba podzielić wskazanie tachometru przez 10 a więc jego prędkość to .12km/h..”

Niebieskie wskazówki mają kształt rakiet i podobnie jak indeksy są świetnej jakości. W środku wypełnione są biała masą luminescencyjną BGW-9. Są to najciekawsze wskazówki jakie dotychczas widziałem w zegarku, w dodatku świetnie pasują do całego projektu.

Od góry zegarek jest zamknięty przez lekko wypukłe szafirowe szkło z wewnętrznym antyrefleksem. To pierwsze wypukłe szkiełko które mi się nie podoba… a wszystko przez stopień w jakim jest ono zaokrąglone – za bardzo żeby miało walory płaskiego i za mało żeby wyglądało jak wypukłe i pod kątem wygląda to jakoś sztucznie. Do tego zegarka bardziej pasowałoby po prostu płaskie szkło.

Ponieważ tarcza posiada sporo elementów wypełnionych masą luminescencyjną świecącą w kolorze niebieskim, zegarek ciekawie wygląda po ciemku. Luma świeci jasno ale jak to bywa w przypadku koloru niebieskiego nie jest tak trwała jak zielona – czas na zegarku da się odczytać do rana, ale najfajnieszy efekt szybko się kończy i w krótkim czasie z mocno świecącego przechodzi w widzialny tylko w prawie całkowitej ciemności.

Dekiel

Dekiel tak jak koperta jest wykonany z tytanu, jest zakręcany i na środku posiada wytoczony kształt samolotu X-15. Powierzchnia z tłoczeniem jest satynowana a samo tłoczenie jest bardzo wypukłe- miejsce w którym znajduje się kabina pilota spokojnie będzie miało 2mm więcej niż tło tego tłoczenia. Gdy ściągam zegarek po kilku godzinach noszenia zostaje mi na ręce odciśnięty ślad samolotu… nie wpływa to na szczęście w jakikolwiek sposób na komfort noszenia zegarka. Uwielbiam takie dekielki! Zawsze doceniam producentów, którzy przykładają się nawet do takiego szczegółu, jakim jest tył zegarka.

Bransoleta, paski

Wyczytałem na zagranicznych forach opinię, że design bransolety to smocza łuska… chociaż mi tak, jak cały zegarek kojarzy się raczej z nowoczesnym samolotem. Ważne jest to, że po prostu wygląda świetnie. Idealnie pasuje do materiału z jakiego została wykonana – tytanu, myślę, że gdyby była stalowa nie byłoby takiego efektu .  Ciekawe jest to w jaki sposób przylega przy kopercie – pełna maskownica trzyma się między uszami pod specyficznym kątem, w dodatku jest zaokrąglona w górnej części w stronę dołu… Ciężko to opisać, najlepiej zobaczyć to na zdjęciu.

Choć  uszy nie są jakoś przesadnie krótkie, to ze względu na ten specyficzny endlink, założenie na ten zegarek bransolety było istną katorgą. Bransoleta siedzi bardzo ciasno przy kopercie, tak samo ciasno była mocowana bransoleta w Zelosie Mako, ale tutaj dodatkowym utrudnieniem przy mocowaniu był ostry kąt pod jakiś ułożona jest maskownica.
Ogniwa bransolety są mocowane ze sobą za pomocą śrubek, łatwo się wykręcają, więc skrócenie jej nie było już takim problemem jak zamocowanie.

Bransoleta ma 22mm szerokości (tyle ile koperta miedzy uszami) i niestety nie zwęża się w kierunku zapięcia. Szkoda, według mnie zwężające się bransolety wyglądają lepiej i są wygodniejsze o tych ze stałą szerokością. Tutaj oprócz tego, że ma ona 22mm, to zapięcie jest też bardzo szerokie i dodatkowo zabiera trochę komfortu. I to właśnie do zapięcia mam jedyne uwagi, jeśli chodzi o ten zegarek… zapięcie jest za szerokie. Jeśli spojrzeć na nadgarstku najpierw na kopertę a po chwili obrócić nadgarstek tak, by było widać zapięcie, to od razu rzuca się w oczy jego nieproporcjonalna szerokość.  A przecież wcale nie musiało tak być,  miałem mnóstwo zegarków z bransoletą w których zapięcie miało praktycznie taką samą szerokość jak bransoleta. Drugim problemem zapięcia jest fakt, że posiada ono niedomykający się mechanizm szybkiego rozciągania… Nie wiem, w jakim  celu w ogóle został on użyty w tym zapięciu, nie ma co się łudzić, że ktoś będzie z tym zegarkiem nurkował. W zasadzie nie jest to niedomykający się mechanizm a po prostu szpara między 2 częściami zapięcia która rzuca się w oczy za każdym razem, kiedy spojrzę na nadgarstek od dołu. O wiele bardziej przydałaby się w nim mikroregulacja, której  w zapięciu nie ma!

W zestawie są 2 paski: czarny i brązowy. Zelos po kiepskich paskach z pierwszych modeli na dobre nawiązał współpracę ze znanym amerykańskim producentem pasków – Horween Leather i zdecydowanie wyszło im to na dobre. Paski są dobrej jakości, niestety moim zdaniem nie za bardzo pasują do tego zegarka, o wiele lepiej mu na bransolecie, więc na mojej ręce nie były nawet używane.

Podsumowanie

Zegarek został świetnie zaprojektowany, nie można mu odmówić indywidualizmu pod żadnym względem, jak z resztą żadnemu Zelosowi. Wszystko idealnie ze sobą współgra i gdyby nie brak zwężania bransolety i niedopracowane zapięcie zegarek byłby praktycznie bez wad. Problemem może być natomiast cena; za kwarcową wersję z tarczą z meteorytu trzeba zapłacić około 3 000 zł , wersja z automatycznym werkiem kosztuje natomiast prawie 6 000 zł…

W tej cenie dostajemy jednak sporo – świetnie wykonany zegarek z tytanową kopertą i bransoletą, tarczę wykonaną z meteorytu, niepowtarzalny, ciekawy design… W zasadzie, jeżeli komuś spodoba się ten zegarek, to nie znajdzie zamienników.    Zelos X-15 niczego nie udaje i nie jest wtórnym wydaniem utartych schematów.

Konrad

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *