Vratislavia Chrono – od tego wszystko się zaczęło

Pierwszym zegarkiem marki Vratislavia, który został wprowadzony do oficjalnej sprzedaży, był model Heritage Chrono. Zegarek był limitowany do 150 sztuk i wyprzedał się w błyskawicznym tempie. Cena tego modelu bezpośrednio u producenta wynosiła 450zł, dzisiaj, jeśli udałoby nam się znaleźć gdzieś ten model na sprzedaż, to przyszłoby nam zapłacić za niego ok. 1000zł i musielibyśmy się spieszyć, żeby nie sprzątnął nam go sprzed nosa ktoś inny.

To właśnie ten model zapoczątkował serię chronografów bazujących na tym samym kształcie koperty,  których do dnia dzisiejszego pojawiło się łącznie 17 wersji – każdy kolejny model był udoskonalany poprzez podnoszenie jakości komponentów oraz samego wykonania. Najnowszym chronografem Vratislavii są modele Chrono Rapide S.13 oraz S.13R i to ten właśnie wariant  będzie przedmiotem tej recenzji. Zegarek został mi udostępniony przez Marcina (właściciela marki i jednocześnie użytkownika forum KMZiZ) na ponad 2 tygodnie,  więc miałem czas, aby bliżej się z nim zapoznać przed wydaniem swojej subiektywnej oceny,  którą mam nadzieję – zaraz przeczytacie 😊

Pudełko

To jest szósty zegarek Vratislavii z jakim mam do czynienia,  więc pudełko nie było dla mnie zaskoczeniem – jak zawsze jest to prostokątna drewniana skrzynka z logo Vratislavii, w środku posiadająca poliuretanową wyściółkę z wycięciem na zegarek. Skrzynka jest lekka i nie sprawia wrażenia solidnej, ale biorąc pod uwagę kwotę za jaką kupujemy zegarek, przesadą byłoby oczekiwać czegoś więcej.

Koperta

Koperta ma szerokość 42mm bez koronki, odległość od ucha do ucha 46mm i pomimo tych względnie niewielkich rozmiarów w rzeczywistości wydaje się większa i masywniejsza, głównie za sprawą samego kształtu koperty i wysokości, która razem ze szkłem wynosi 13,8mm.  Na mojej ręce układa się tak, jak większość zegarków z bardziej prostymi uszami – kiepsko… nie wystaje poza nadgarstek,  ale umiejscawia się na jednym z jego krańców. Ostatnio coraz częściej myślę o reorganizacji kolekcji i sprzedaniu wszystkich zegarków z kopertą szerszą niż 40mm (czyli prawie wszystkich), ponieważ te mniejsze zegarki nosi mi się zdecydowanie wygodniej, niezależnie od tego czy są na pasku, czy na bransolecie.

Wracając do kształtu koperty, to patrząc od góry przypomina jajko ze ściętą górą i dołem oraz wcięciami na pasek, taki kształt powoduje, że koperta ma większą powierzchnię niż w klasycznych zegarkach z okrągłą kopertą, a to z kolei dodaje mu masywności, o której pisałem wcześniej. Taki kształt koperty widuję czasem w chronografach z lat 60’ 70’ poprzedniego stulecia i na pewno na nich jest wzorowana koperta w chronografach Vratislavii.

ChronoRapide S.13R jest pierwszym chronografem Vratislavii z kopertą pokrytą powłoką PVD. Powłoka ta ma kolor szczotkowanego, różowego złota i w codziennym użytkowaniu wygląda po prostu jakby koperta była z brązu. To ciekawe rozwiązanie dla osób, którym podoba się kolor brązu,  ale nie podoba się fakt, że brąz jest miękkim stopem oraz że z czasem pokrywa się patyną w kolorze zielonym, niebieskim lub czarnym. Tutaj efekt jest taki, że przez cały czas mamy kopertę wyglądającą jakby zegarek był z brązu, świeżo wyciągnięty z pudełka. Szczotkowanie koperty jest wykonane bardzo starannie i nie odstaje jakością od zegarków ze znacznie wyższej półki cenowej. Co ważne, zegarek jest też ładnie wykończony między uszami, więc w przypadku koperty nie ma absolutnie powodów do narzekań.

Z prawej strony koperty znajduje się sygnowana koronka oraz przyciski do obsługi chronografu. Przyciski nie są pokryte powłoką PVD, więc są srebrne, co fajnie odróżnia je od koperty oraz współgra z indeksami na tarczy. Pomimo faktu, że koronka nie jest dokręcana zegarek posiada wodoszczelność na poziomie 100m, co nie jest takie oczywiste w przypadku zegarka z funkcją chronografu.

Mechanizm

Zegarek jest napędzany przez kwarcowy mechanizm Miyota 6S21 – to sprawdzony mechanizm, montowany w chronografach Vratislavii już od modeli S3. Został wybrany przez Marcina ze względu na położenie kalendarza i totalizatorów chronografu które pasują idealnie do tych zegarków. Co ciekawe, inaczej niż w standardowych mechanizmach kwarcowych, wskazówka chronografu pracuje z częstotliwością 4 uderzeń na sekundę, co mi osobiście, jako zwolennikowi zegarków mechanicznych, przypadło do gustu. Najważniejsze dla mnie jednak jest, że mechanizm posiada sekundnik, bo bez tego zawsze mam wrażenie, że zegarek nie działa (pierwsze chrono Vratislavii, pracujące na innym mechanizmie go nie posiadało).

Tarcza

Zawsze podobały mi się tarcze w kolorze szarym, tym bardziej  takie z chropowatą powierzchnią jak ta z ChronoRapide.  Tutaj na dokładkę mamy wysokie, szczotkowane, srebrne indeksy, które pięknie odstają od tarczy oraz subtarcze chronografu które mają fakturę karbonu i znajdują się w niższym poziomie tarczy. I chociaż na pierwszy rzut oka nie wydaje się to niczym nadzwyczajnym, to wystarczy zegarek przybliżyć trochę do oczu i poruszać nim w kilku kierunkach, by zobaczyć, jak ładny efekt dają te elementy tarczy! Indeksy są częściowo pochyłe, dzięki czemu pod różnymi kątami, w różny sposób odbijają światło. Faktura karbonu na subtarczach chronografu wygląda niezwykle realistycznie, jakby naprawdę była zrobiona z przeplatającego się włókna węglowego.

Na zewnętrznej części tarczy znajdują się indeksy sekundowe w postaci pionowych białych kresek, dodatkowo podzielone na 5  mniejszymi kreskami, które na przemian znajdują się to w dolnej, to w górnej połowie podziałki sekundowej. Taka podziałka sekundowa, szczególnie patrząc  z większej odległości, kojarzy mi się z flagą wyścigową tzw. szachownicą i świetnie wpisuje się w projekt całego zegarka.

U góry tarczy standardowo znajduje się logo producenta,  a na dole nazwa modelu oraz informacja o tym, że jest to „limited edition”. Idealnie w miejscu, gdzie powinien się znajdować indeks godziny 6 umiejscowione jest okienko daty. Okienko, tak jak indeksy, jest prostokątne,  więc pomimo faktu, że są to czarne cyfry na białym tle, nie rzuca się w oczy. Okienko to proste wcięcie w tarczy, widać przez nie jak gruba jest wielowarstwowa tarcza, ponieważ datownik znajduje się bardzo głęboko wewnątrz tego wycięcia. Uważam, że datownik jest w tym modelu świetnie przemyślany i w przypadku tego zegarka nie dało się go lepiej umieścić, co po raz kolejny udowadnia, jak dobrze przemyślane są zegarki z logo Vratislavii.

Klasyczne, proste wskazówki, oprócz wskazówki chronografu, mają kolor różowego złota. Wskazówka chronografu jest koloru białego i dopóki nie naciśniemy górnego pushera z boku koperty, grzecznie czeka wycelowana w godzinę 12 😊 Wskazówki są umiejscowione wysoko i razem z wysokimi indeksami nadają tarczy mocno trójwymiarowy wygląd… Ten zegarek garściami czerpie z dużej ilości miejsca, jakie posiada pod szkłem. A skoro już przy szkle jesteśmy, to ChronoRapide posiada lekko wypukłe szafirowe szkło z wewnętrznym antyrefleksem, na  które spoglądając pod ostrym  kątem, zobaczymy jak nadaje zegarkowi ciekawy wygląd.

Zegarek posiada symboliczną lumę– niebieską na indeksach minutowych (co 5 minut) oraz zieloną na wskazówkach. Miejsca pomalowane masą luminescencyjną są niewielkie, więc nie dają one powalająco mocnego światła, ale świecą one zadziwiająco długo. A wygląda to tak:

Bezel

Dla mnie to największy minus tego zegarka i coś, co nie daje mi spokoju za każdym razem, gdy na niego spojrzę. Bezel, tak jak koperta, jest pokryty powłoką PVD w kolorze różowego złota, ma ładne szerokie ząbki, ale jest nieruchomy i wygląda jakby był częścią koperty (nie jest). Wizualnie po prostu bardzo mi się to nie podoba, bo sprawia, że koperta wygląda bardziej klockowato. Już niech sobie będzie nieruchomy, ale dużo lepiej wyglądałoby to, gdyby chociaż trochę odstawał od koperty. Patrząc na bezel nie trzeba nawet próbować nim poruszać, żeby wiedzieć, że jest nieruchomy. Zapewne jest to jakieś moje zboczenie i jest masa ludzi, którym nie będzie to przeszkadzało, a nawet dobre spasowanie będzie dla nich zaletą, niestety dla mnie nie jest.

Wkładka bezela jest aluminiowa, pomalowana na czarno ze srebrnymi liczbami na poziomie indeksów godzinowych. Na godzinie 12 indeks na wkładce ma postać srebrnego trójkąta – standardowo. Wkładka z aluminium z czasem może się porysować, ale jej wymiana jest prosta i tania, a z informacji uzyskanych od Marcina wiem, że ma spory zapas tych wkładek, więc osoby kupujące ten model nie muszą się martwić o wygląd swojego zegarka w nieokreślonej przyszłości 😉

Dekiel

To najprostszy dekiel z jakim miałem kiedykolwiek do czynienia, nie licząc zegarków vintage. Dekiel jest zakręcany i jest to jedynie wyszsczotkowana stal z wygrawerowanymi informacjami na temat zegarka na obrzeżach . Zasadniczo w innym przypadku narzekałbym na takie rozwiązanie, ale do tego zegarka, ze względu na jego kolorystykę,  taki dekiel wyjątkowo pasuje.

Pasek

Czarny pasek o szerokości 20mm zwężanej do 18mm przy klamerce mnie zaskoczył – spodziewałem się czegoś sztywnego i średniej jakości, a tymczasem pasek jest miękki, ładnie pachnie i jest przyzwoicie wykonany. Od spodu pasek podbity jest brązową zamszową skórą, dzięki czemu zegarek nie ślizga się po ręce, a pasek jest przyjemny w kontakcie ze skórą.

Pasek to tzw. Rally  – jest lekko pogrubiony  przy teleskopach i posiada 3 rzędy dziurek do około połowy długości każdej z części. Takie paski ładnie wyglądają ze sportowymi chronografami związanymi z motoryzacją i nie inaczej jest w tym przypadku. Przeszycia kolorem pasują do koperty i wszystko razem prezentuje się naprawdę ładnie i spójnie.

Druga wersja kolorystyczna tego zegarka jest sprzedawana razem z bransoletą typu beads of rice i szkoda, że Marcin nie wysłał mi właśnie tego zegarka, bo bardzo ciekawi mnie jakość bransolety dostarczanej z tym zegarkiem.

Podsumowanie

ChronoRapide S13R stylistyką ma nawiązywać do współczesnego auta sportowego, nie tylko takiego, które zobaczyć możemy na torach wyścigowych, ale również takiego spotykanego na ulicach. Moim zdaniem ten zegarek bardzo dobrze wpisuje się w ten klimat i chociaż sam dla siebie bym go nie kupił , to na prezent dla osoby, która nie stawia za wymóg by zegarek był mechaniczny – jak najbardziej. W zasadzie poza „przyspawanym” bezelem nie mam mu nic do zarzucenia. Ważne, że każdy kolejny projekt Vratislavii jest coraz lepszej jakości i na ten moment te zegarki przedstawiają już naprawdę wysoki poziom za bardzo przystępną cenę. W tym modelu ewidentnie została poprawiona luma, która wcześniej pozostawiała wiele do życzenia, a teraz w końcu naprawdę świeci przez kilka dobrych godzin. Między zegarkiem, który recenzowałem teraz, a pierwszym chronografem Vratislavii, który również miałem kiedyś w  swojej kolekcji jest jakościowa przepaść, która bardzo dobrze wróży na przyszłość tej polskiej marce.

 

Mam też dobrą wiadomość dla fanów marki Vratislavia, którzy dotychczas narzekali na sposób w jaki dokonywało się zakupu tychże zegarków – od połowy października zostanie uruchomiony sklep Internetowy Vratislavii z szybkimi płatnościami, a zdecydowana większość przyszłych projektów będzie sprzedawana dopiero w momencie, gdy będą na stanie, czyli bez tzw. Pre orderów (zegarki będą dostępne od ręki).

Konrad

3 komentarze

    1. Ostatnie zdjęcie jest robione na wprost i pokazuje dokładne położenie datownika tj. centralnie w środku. Datownik jest umieszczony głęboko i jeśli patrzymy na zegarek pod kątem lub światło pada z konkretnej strony to moze się wydawać że cyfry nie są umieszczone centralnie ale jest to tylko złudzenie optyczne. Widać ten efekt na innych zdjęciach, tych robionych pod kątem. Czy o to Panu chodzi?

      2gwatchblog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *