1. Najładniejszy zegarek

Dzisiaj dla odmiany przedmiotem mojej recenzji będzie chronograf, i to dość nietypowy bo z ręcznym naciągiem i kopertą wykonaną z brązu 😉 O ile diverów z brązu jest na rynku obecnie pełno i co chwilę pojawiają się nowe, to tego samego nie można powiedzieć o zegarkach z funkcją chronografu. Ten zegarek jakiś czas temu widziałem na sprzedaż na forum KMZiZ, nie miałem wtedy funduszy na jego zakup a kolega nie chciał się wymienić na inny zegarek. Zegarek kupił ktoś inny – „trudno, jeszcze będzie okazja – pomyślałem. No i w końcu się pojawił na innym, zagranicznym forum, taki jak lubię najbardziej – używany 😊 Co było dalej, wiadomo… historia zawsze kończy się tym, że paczkę z zegarkiem przynosi listonosz lub kurier(na szczęście, póki co nie trafiła mi się jeszcze sytuacja, że paczka z zegarkiem zaginęła). Jakie było pierwsze wrażenie gdy otworzyłem paczkę? Moja żona powiedziała z zachwytem „to najładniejszy zegarek ze wszystkich jakie miałeś w ogóle… są takie damskie?”. Ale ona nie widzi tego co ja, więc nie jarajcie się jeszcze za bardzo.. bo i tym razem nie obyło się bez wad 😉

TC-9 – mikrobrand z  UK specjalizujący się w zegarkach z miedzi i brązu

Tc-9 wypuścił na rynek jak dotąd 11 modeli zegarków…9 z nich posiada koperty z brązu lub miedzi. Co ciekawe nie stosują standardowego stopu brązu CuSn8 tylko inny, bardziej czerwony. Nigdzie niestety nie udało mi się znaleźć informacji jaki to stop, zapewne jest to pilnie strzeżona przez nich tajemnica 😉 ten model różni się od tego co dotychczas prezentował ten mikrobrand – na tle surowych, prostych diverów i zegarków lotniczych wygląda jak Smerfetka w wiosce smerfów… jedna, piękna, delikatna panienka wśród grupy brzydali 😊

Pudełko

Pudełko wygląda jak gruby, elegancki piórnik. Jest zapinane na zamek błyskawiczny a w środku znajduje się miejsce na 2 zegarki przedzielone przekładką. Oczywiście jest odpowiednio wyłożone miękką wyściółką. Moją żona przy okazji zachwytu zegarkiem stwierdziła też, że również pudełko jest najfajnieszje ze wszystkich jakie przeszły przez moje ręce. I coś w tym jest… pudełko jest bardzo praktyczne i nie zajmuje dużo miejsca. Generalnie jest fajnie przemyślane i ładnie wygląda.

Koperta

Koperta ma szerokość 42mm i wysokość razem z wypukłym szkiełkiem 14,5mm co nie jest dużą wysokością jak na zegarek z funkcją chronografu. Odległość Lug to Lug wynosi 50mm, tych danych nie dowiemy się ze strony producenta… nie wiem czemu ale tam podają tylko szerokość koperty. Dzięki mocno zagiętym do uszom bardzo dobrze układa się na nadgarsku, na moim 18cm leży idealnie.

Jest wykonana z brązu, jak już wspomniałem wcześniej , stop jest bardziej czerwony niż typowo używany do produkcji zegarków CuSn8. Mój egzemplarz przyszedł już cały zapatynowany i co ciekawe – patyna na tym brązie ma kolor czarny. Czarna jest też koronka i pushery chronografu (to akurat zasługa powłoki pvd na tych elementach). Zarówno pushery  jak i koronka pracują bardzo ładnie, koronką ustawia się tylko godzinę i nie jest dokręcana więc nie za bardzo było co zepsuć 😉

Efekt patynowania tego brązu na czarno jest bardzo ciekawy, ponieważ ja kupiłem zegarek używany i przyszedł już do mnie cały zapatynowany, to żeby pokazać wam jak koperta wygląda oryginalnie, na sesję wziąłem ze sobą sprzęt do ściągnięcia patyny(ketchup i ściereczki). Niestety w warunkach polowych nie udało mi się tego dobrze zrobić i patyna tylko częściowo zeszła z koperty…

Na szczęście w domu udało mi się ściągnąć resztę patyny i zrobiłem zdjęcie efektu po.

Z tego co zauważyłem stop ten patynuje się w błyskawicznym tempie i już po kilku dniach koperta znowu zaczęła robić się czarna… To dobrze bo z patyną wygląda lepiej i ładnie zgrywa się z czarnymi pusherami i koronką.

Niestety to do koperty w tym zegarku mam najwięcej zastrzeżeń… od góry jest tak jakby niewykończona – jej krawędzie są ostre. Jeśli przejedzie się palcem po górnej krawędzi koperty w dotyku sprawia wrażenie jakby była po prostu uciętym kawałkiem metalowej rury. To nie byłby problem bo ta część koperty nie ma kontaktu ze skórą, gdyby nie fakt, że to po prostu widać, widać że coś z nią jest nie tak… jest nierówna. Dodatkowo patrząc z góry, pomiędzy uszami profil lunety jest trochę węższy. Pierwszy raz widzę coś takiego w zegarku, lepiej niż „ucięta metalowa rura” nie da się tego ująć.

Szlify- tam gdzie są, też nie robią wrażenia…chociaż jest to maskowane przez surowość i ogólny wygląd materiału z jakiego jest zrobiona koperta. Brąz sam w sobie wygląda bardzo brudno i zaniedbanie więc tych niedoróbek nie widać na pierwszy rzut oka a wręcz można by pomyśleć, że zostało to tak zrobione celowo.
Koperta w żaden sposób nie jest wyszlifowana między uszami –ale to też nie rzuca się w oczy, szczególnie gdy zegarek jest cały pokryty patyną.

Zegarek posiada nieobrotowy bezel telemetryczny z wartościami wyrażonymi w kilometrach. Wkładka tego bezela jest ceramiczna a indeksy są wypełnione masą luminescencyjną. W jaki sposób się go używa? Skala telemetryczna w zegarku pozwala w przybliżeniu wskazać odległość od danego zdarzenia za pomocą światła i dźwięku jakie widzimy i słyszymy. Czyli jeśli włączymy chronograf w momencie gdy widzimy światło błyskawicy a wyłączymy w momencie gdy usłyszymy huk to wskazówka sekundowa będzie wskazywała odległość w jakiej od miejsca w którym stoimy uderzył piorun.

Mechanizm

Serce zegarka to Seagull ST-19 (dokładnie ST1901) – mechanizm łożyskowany na 19 kamieniach, o ręcznym naciągu z funkcją chronografu wyposażony w koło kolumnowe. Mechanizm ten jest modyfikacją mechanizmu Venus 175. Rezerwa chodu ST1901 wynosi 40 godzin a częstotliwość to 6 uderzeń na sekundę. Tyle jeśli chodzi o dane… mechanizm ten jest stosowany w wielu zegarkach i nie widziałem jeszcze by gdzieś ktoś na niego narzekał. Seagull jest znany z produkowania dobrych jakościowo mechanizmów w przystępnej cenie i jest to potwierdzone odchyłką dobową w moim egzemplarzu wynoszącą +10s/ dobę. Jedno jednak wiem na pewno… Jest po prostu piękny!

Tarcza

Kremowa tarcza została wykonana bardzo poprawnie, sama w sobie jest po prostu gładka, bez dodatkowych efektów i przyznam, że cieszę się z tego faktu bo nie spodziewałem się, że zwykła tarcza w kolorze kremowym,będzie mi się tak podobać, jest po prostu ładna 😊 . Za to srebrne totalizatory posiadają koliste ryflowanie fajnie odbijające światło i mieniące się kolorami – to ciekawy dodatek który powoduje, że całość nie jest tak monotonna. Wskazówka sekundowa oraz wskazówki totalizatorów mają kolor czarny, sekundowa na niewielkim odcinku posiada nałożoną białą lumę. Wskazówka minutowa i godzinowa są w kolorze różowego złota, ładnie zgrywają się z kolorem koperty i tarczy, są bardzo proste w kształcie ale to właśnie tu pojawia się kolejny problem – wskazówka minutowa jest za długa. Poprzez swoją długość wskazówka minutowa zasłania indeksy i przez to utrudnia szybkie i prawidłowe odczytanie godziny. Nie wiem w jakim celu wskazówka minutowa została zaprojektowana taka długa ale na początku bardzo mnie to irytowało, później trochę się przyzwyczaiłem ale ciągle to widzę, gdy spojrzę na zegarek.

Indeksy godzinowe również posiadają kolor różowego złota.. są ładnie wypolerowane i fajnie prezentują się na kremowej tarczy. Indeksy nie posiadają masy luminescencyjnej. Luma jest tylko na wskazówkach oraz na zewnętrznym bezelu ze skalą telemetryczną, po naświetleniu luma świeci dość jasno, niestety jej światło szybko słabnie i po kilku godzinach już w zasadzie nic nie widać. Brak lumy na indeksach powoduje, że nie przeszkadzają one w odczytaniu wskazań telemetrycznych… w skrócie mówiąc- jeśli kiedyś po ciemku chciałbym mierzyć odległości  za pomocą skali telemetrycznej to z tym zegarkiem jest to jak najbardziej możliwe i będzie to bardzo czytelne, ale tylko przez krótki czas po zgaszeniu światła.;)

 

Na obrzeżach tarczy znajduje się czarna skala z podziałką minutową oraz skalą tachometryczną. Jak się jej używa ? Ano służy do obliczania prędkości poruszającego się obiektu (np. w kilometrach na godzinę) i tak jeśli włączymy stoper w momencie wyruszenia danego obiektu i zatrzymamy po pokonaniu przez niego 1km to wskazówka sekundowa będzie wskazywała prędkość tego obiektu w kilometrach na godziną. Np. jeśli zatrzyma się na 30 sekundzie to prędkość obiektu wynosi 120 km/h . Tak samo możemy zmierzyć mniejsze odległości, trzeba jednak pamiętać żeby zachować odpowiednie proporcje prędkości i tak jeśli mierzymy odległość 100m to w momencie zatrzymania się wskazówki na 30 sekundzie trzeba podzielić wskazanie tachometru przez 10 a więc jego prędkość to .12km/h.

W zegarku zostało zastosowane wypukłe szkło hesalitowe. „O nie! Tylko nie pleksa” pomyślicie… a to dlatego, że wokół szkiełek z tworzywa sztucznego narosła legenda jakoby strasznie się rysowały i były problemowe. To nie do końca jest prawda, owszem szkiełko z plexi szybciej się rysuje niż mineralne a już do szafiru nie ma porównania, ale nie jest to tak, że już po tygodniu, czy miesiącu będzie porysowane. Mocne porysowanie szkiełka hesalitowego zajmuje w przyzwoitym użytkowaniu kilka lat ale plusem takiego szkła jest fakt, że łatwo je wypolerować i nie ma najmniejszego problemu z jego wymianą – mój zegarmistrz kupuje takie szkiełka pod zamówienie i wymienia za 20zł (dwadzieścia!). Mi zastosowanie takiego szkła w tym zegarku jak najbardziej odpowiada, tym bardziej , że razem z tarczą tworzy niesamowity vintage-owy klimat. Na ten moment na szkle nie ma ani jednej rysy (na kopercie już gdzieniegdzie są).

Dekiel

Przeszklony dekiel również jest pokryty czarną powłoką PVD. Na jego obrzeżach znajdują się informacje na temat zegarka. Zegarek posiada wr na poziomie 50m więc teoretycznie można by z nim pływać ale ja nie zamierzam tego sprawdzać. Mogę potwierdzić, że mytemu pod kranem nic się nie stało więc pływanie też prawdopodobnie by wytrzymał. Co ważne – szkło w deklu to szafir😊

Pasek

Tutaj się postarali – pasek od znanego producenta pasków Horween Leather jest miękki, wygodny i bardzo dobrze wykonany. To skóra w vintage-owym stylu z wypełnieniem w środku w celu jego pogrubienia. Bardzo dobrze pasuje do tego zegarka i noszenie go to sama przyjemność. Jego szerokość to 22mm miedzy uszami i 20mm przy klamerce. Klamerka jest logowana i również pokryta czarną powłoką PVD tak by dodać jeszcze kolejnego czarnego smaczku zegarkowi – dobra decyzja 😊

Podsumowanie

Ten zegarek sobie zostawiam. Polubiłem go pomimo kilku dość poważnych błędów. Brakowało mi w kolekcji chronografu i zegarka z brązu. Tc-9 Lunarscope spełnia większość moich wymagań odnośnie wyglądu a te kilka wpadek jestem w stanie mu wybaczyć 😊 Na stronie producenta zegarek kosztuje ok. 2300zł,  czy kupiłbym ten zegarek za tą cenę ? Raczej nie… ale używanym egzemplarzem za 1500zl już moim zdaniem warto się zainteresować, tym bardziej biorąc pod uwagę, że w tej cenie mechanicznego chronografu z kopertą wykonaną z brązu w zasadzie nie dostaniemy. Drugą kwestią jest jego vintage-owy wygląd, zastosowanie ciekawego stopu brązu oraz fakt, że zegarek jest po prostu ładny (chociaż to pojęcie względne bo każdemu podoba się co innego). Plusem dla mnie jest też jego mechanizm – dzięki ST19 zegarek nie jest tak gruby jaki na pewno byłby gdyby w środku siedziało automatyczne Valjoux , no i w końcu jest to zegarek w którym zamontowanie przeszklonego dekla ma naprawdę sens 😉

Konrad

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *