Najpopularniejszy zegarek  typu diver na świecie?

Ciężko zdecydować, czy takie stwierdzenie jest prawdziwe, czy nie…  lecz jest to na pewno najpopularniejszy diver wypuszczony przez Seiko i najczęściej polecany zegarek nurkowy w budżecie do 1000zł. Zegarek obrósł już wręcz legendą;  jedną ze znanych osób, która nosiła ten model był gitarzysta słynnego zespołu Queen – Brian May.  Nie mogłem oprzeć się pokusie zakupienia dla siebie jednego egzemplarza szczególnie w momencie gdy pojawiła się plotka, później potwierdzona oficjalnie, że modele SKX nie będą już produkowane i będą zastąpione przez inną serię. Póki co zegarek nadal da się bez problemu kupić nowy czy na rynku wtórnym chociaż obecnie kosztuje już około 1 300 zł zarówno w przypadku zakupu w Polsce jak i poza granicami.

Długo zastanawiałem się, czy powinienem publikować recenzję zegarka w mocno używanym stanie, ale doszedłem do wniosku, że w sumie czemu nie? Przecież zegarki służą właśnie do tego, żeby nosić je na ręce i używać a to wiąże sie z tym, że łapią ślady użytkowania i właśnie tak wyglądają po jakimś czasie, czy się to komuś podoba czy nie.
Dlatego od razu uprzedzam, będzie widać na zdjęciach że zegarek swoje już przeszedł; nie mam też  pudełka więc  zabraknie jego opisu w recenzji. Ponieważ model ten ma bardzo wielu fanów a niektóre osoby biorą uwagi na temat zegarka bardzo osobiście (ludzie… to tylko zegarek) zaznaczam, że są to moje osobiste spostrzeżenia oparte na doświadczeniach z innymi zegarkami w podobnym budżecie, które posiadałem i nie mam na celu urażenia kogokolwiek.

Koperta

Koperta jest wykonana ze stali nierdzewnej, ma szerokość 43mm i jest wysoka na 13mm. Na nadgarstku  wygląda jednak na mniejszy, ze względu na długość lug to lug, która w tym zegarku wynosi jedynie 46mm. Na moim nadgarstku leży perfekcyjnie, bardziej jak zegarek o szerokości koperty 40-41mm, więc mogę potwierdzić to, co w zasadzie można przeczytać wszędzie – SKX007 z powodzeniem może być noszony przez osoby posiadające również mniejsze nadgarstki. Proporcje tej koperty są po prostu idealne, ogromny plus dla Seiko za jej wymiary.

Boki i spód koperty są polerowane, od góry natomiast powierzchnia jest szczotkowana. Szlifów koperty niestety nie ocenię ze względu na to, że posiadała ona sporą ilość rys i sam trochę ją wypolerowałem w celu usunięcia przynajmniej tych płytkich  i wygładzenia głębokich.

Koperta ma nietypowy kształt – przez większość swojej wysokości dosyć mocno zwęża się ku dołowi, jest to design charakterystyczny dla wielu zegarków nurkowych od Seiko we wszystkich praktycznie pułapach cenowych.
Na godzinie 4 jest umiejscowiona koronka znajdująca się pomiędzy mocno rozbudowaną osłoną koronki. Nie jest sygnowana ale jest dokręcana, przez dużą osłonę koronki praca nią nie należy do najłatwiejszych ale da się ustawić czas i datę w miarę sprawnie.

Zegarek słynie ze swojej wodoodporności na poziomie 200m potwierdzonej certyfikatem ISO. To właśnie ten certyfikat pozwala nazywać SKXa dumnym mianem „prawdziwego zegarka nurkowego”.

Mechanizm

SKX007 jest napędzany mechanizmem Seiko 7s26, jest to mechanizm o naciągu automatycznym pracujący z częstotliwością 21 600 uderzeń na godzinę. Mechanizm ten nie posiada stop sekundy ani możliwości dokręcania z koronki i jest już przestarzały, nie jest montowany w żadnych obecnie wychodzących modelach. Dlatego część osób decyduje się na wymianę mechanizmu na inny – NH36 który posiada jedną i drugą opcję.

Tarcza

Tarcza jest matowo czarna, indeksy mają postać białych, namalowanych: trójkąta na godzinie 12, zaokrąglonych prostokątów na godzinie 6 i 9, oraz kropek na pozostałych godzinach, indeksy te wypełnione są masą luminescencyjną i właśnie przez nie zegarek przez bardzo długi czas mi się nie podobał. Te kropki farby i lumy nie wyglądają zbyt atrakcyjnie, ale ponieważ z czasem mój gust zegarkowy mocno się zmienił to nie przeszkadza mi to, a wręcz podoba się ta „brzydota” tarczy, jakkolwiek by to nie zabrzmiało 😉

Pod indeksem godziny 12 znajduje się biały napis Seiko a pod nim automatic. Na dole tarczy mamy natomiast pomarańczowy napis DIVERS 200, gdyby była to wersja Japońska to pod tym pomarańczowym napisem byłaby również napisana na biało informacja o liczbie kamieni łożyskujących w mechanizmie. Największą atrakcją tarczy jest dla mnie podwójny datownik, znajdujący się na godzinie 3; są to czarne cyfry na białym tle i choć w większości przypadków narzekałbym na takie rozwiązanie, to tutaj ze względu na białe indeksy pasuje to nawet nieźle. To co mi się podoba to kolor napisów na datowniku – w sobotę zmienia się na niebieski a w niedzielę na czerwony, taki fajny akcent typowy dla zegarków day-date od Seiko.

Na obrzeżach tarczy znajduje się czarny ring unoszący się ku górze z namalowanymi indeksami minutowymi w postaci białych kresek. Jakość wykonania tarczy i jej elementów jest przyzwoita, nie zachwyca,  ale też nie razi niedoróbkami; biorąc pod uwagę jej formę, nie za bardzo było co zepsuć.

Wskazówki minutowa i godzinowa są srebrne, wypolerowane na wysoki połysk, sekundowa natomiast jest biała z czarną przeciwwagą na końcu której znajduje się okrąg wypełniony masą luminescencyjną.

Jeśli już przy lumie jesteśmy, to zegarek posiada zieloną masę luminescencyjną która świeci dosyć mocno i długo, do rana da się odczytać na zegarku godzinę w całkowitej ciemności, mogło być lepiej ale jest to najtańszy model Seiko posiadający wr200m, więc i tak nie jest źle.

Zegarek posiada specjalnie utwardzane szkło mineralne (tzw. Hardlex) które w teorii ma być trudne do zarysowania, w praktyce jednak widziałem wiele zarysowanych hardlexów i wiele opinii o tym, że łatwo się rysują, szkiełko w moim egzemplarzu również posiada rysę… Standardem w tym budżecie są już szkiełka szafirowe, Seiko jednak uparło się na montowanie w swoich diverach szkła mineralnego. Wyjaśnieniem dla tej decyzji jest większa odporność szkła mineralnego na pęknięcie(szafir jest bardziej kruchy i ponoć łatwiej pęka od uderzenia lub dużego ciśnienia) . Nie sprawdzałem odporności na pęknięcia, ale osobiście, jako zegarek dla mnie EDC wolałbym, aby miał zamontowane szkło szafirowe.

Bezel

Jest wysoki, posiada 2 rzędy ząbków dzięki czemu łatwo go chwycić i nim operować. Od boku jest polerowany na wysoki połysk i sprawia wrażenie plastikowego, pomalowanego srebrną farbą, podobne odczucia miałem w przypadku bezela w Citizenie GTS. Między bezelem, a kopertą jest spora szpara, większa niż jest to konieczne… bezel po prostu nie przylega ciasno do koperty a unosi się trochę nad nią i da się go docisnąć bardziej ręką, lecz zaraz unosi się z powrotem na swoje miejsce. Bezel posiada 120 klików i okręca się zdecydowanie za lekko, już pierwszego dnia noszenia zegarka zdarzało mi się przypadkiem przekręcić bezel o kilka ząbków… oprócz tego posiada spory luz i trzeba go czasami poprawiać po ustawieniu już w odpowiednim miejscu.

Wkładka bezela jest aluminiowa, pomalowana czarną farbą z srebrnymi indeksami -minutowymi w postaci kropek oraz pionowymi kreskami co 5 i liczbami co 10. Na godzinie 12 znajduje się srebrny trójkąt z kropką lumy w środku, jest to jedyny element bezela posiadający lumę. Taki bezel będzie się szybko rysował, mój ma już kilka głębszych, mocno widocznych rys. To najgorszy bezel z jakim miałem do czynienia w zegarkach z tego budżetu (1300zł), Phoibos Wave Master który jest zegarkiem za 2/3 ceny SKXa i do którego jakości miałem też sporo uwag wypadł dużo lepiej w tej kwestii, o Zelosach i Aquatico w podobnej cenie nie ma nawet co mówić, jest to niebo a ziemia.

Dekiel

Wkręcany, pełny dekiel posiada na środku wytłoczony wizerunek morskiej fali, a wokół niego są wygrawerowane bardzo skromne informacje o zegarku. Dekielek jest całkowicie polerowany,  przez co podobnie jak bezel, sprawia wrażenie pomalowanego plastiku. Przez to całość wygląda bardzo kiczowato i tanio.

Bransoleta

Oryginalna bransoleta Jubilee sprzedawana z tym zegarkiem to najgorzej wykonana bransoleta jaką widziałem w zegarku za ponad 1000zł. Zewnętrzne ogniwa (większe) są pełne a wewnętrzne (małe) są zagiętą blachą i są montowane na piny ale puste Endlinki łatwo się wyginają, co powoduje, że z czasem między nimi a kopertą robi się  luz i brzydkie szpary. Między maskownicą a pierwszym ogniwem zieje wielka dziura z powodu zbyt dużej odległości między tymi elementami. Zapięcie to cienka blaszka która łatwo się rysuje i nie sprawia wrażenia solidnej, ma za to mikroregulację która poprawia konfort noszenia dzięki lepszemu dopasowaniu bransolety. Generalnie cała bransoleta po chwyceniu jej w rękę wydaje się za lekka i słabo wykonana co nadaje jej charakteru vintage. Niemniej jest ona bardzo wygodna, co jest pewnie właśnie zasługą tych dużych luzów, jakie posiada, oraz samej jej konstrukcji Jubilee.

Podsumowanie

Jeśli weźmiemy tylko pod uwagę jakość wykonania i użytych materiałów to Seiko SKX007 wypada najsłabiej ze wszystkich zegarków opisywanych przeze mnie w recenzjach. Odnoszę wrażenie, że jedyne za co tak naprawdę płacimy w tym zegarku to wodoodporność na poziomie 200m potwierdzona certyfikatem ISO. Dla mnie najmocniejszym punktem zegarka jest jego koperta a w zasadzie kształt i wymiary które bardzo mi odpowiadają.  Pewnie właśnie ze względu na swoje „wrodzone” wady zegarek ten posiada niesamowitą ilość dostępnych na rynku części do modyfikowania takich jak wkładki bezela, bezele, szkiełka, dedykowane bransolety a nawet koperty które potrafią upodobnić ten model do innych zegarków;  tylko że zmodyfikowany Seiko skx nadal zostaje Seikiem SKX a wymiana praktycznie wszystkich części zegarka będzie kosztowała nas tyle, że za tą kwotę spokojnie kupimy sobie zegarek posiadający szafir, ceramiczny bezel, tarczę z nakładanymi indeksami, lepszy mechanizmem i jakością wykonania. Cały zegarek wydaje się być już zegarkiem jakby z minionej epoki, ma już w sobie cos z vintage. To też może być przyczyną tego, że stary SKX odchodzi na emeryturę i zostaje zastąpiony przez modele z nowszym mechanizmem i unowocześnionym wyglądem.

Nie da się jednak ukryć, że zegarków nie kupujemy tylko ze względu na jakość wykonania i użytych materiałów; niektóre zegarki stają się kultowe pomimo tego, że w żaden sposób nie odstają swoją jakością ponad przeciętność i tak jest w przypadku Seiko SKX007, które na pewno jeszcze długo będzie w czołówce najczęściej widywanych na nadgarstkach zegarków na świecie i które pomimo swoich wad z jakiegoś powodu strasznie przypadło mi do gustu. To chyba za sprawą tego, że zegarek pomimo faktu, że do niedawna był jeszcze produkowany ma w sobie już powiew vintage który tak bardzo mnie kręci.

Konrad

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *