(ta recenzja była pierwotnie umieszczona na forum KMZIZ http://kmziz.pl/ )

Na początku było WOW!

Zaczęło się od pewnego postu w grupie Czasoholików. Zlecenie fotograficzne, grzebanie w telefonie w przerwie tegoż zlecenia i nagle boom! Nie pamiętam kiedy zdjęcie zegarka zrobiło na mnie takie wrażenie. Próbowałem wyszukać więcej informacji na jego temat, ale prawie nic nie znalazłem.
Była to jesień 2017r…

Zima 2018r.
Kolega z Czasoholi pisze, że ma do sprzedania świetny zegarek; wrzuca zdjęcie i znowu pojawia się On. Emocje odżywają, serce zaczyna szybciej bić… Niestety jest to okres poświąteczny, jestem spłukany. Do tego Krzysiek oznajmia, że zegarek został już praktycznie sprzedany znajomemu.
No nic myślę sobie… Może kiedyś…

Wiosna 2017r.

Są fundusze na zegarek. Szukam, siedzę, przeglądam fora, strony… Nagle przypomniałem sobie o pewnym, pięknym diverze. Szukam w sklepach internetowych, na stronie producenta i nic…
W pewnym momencie wpadłem na to, by wpisać OBRIS MORGAN w wyszukiwarkę mojego ukochanego forum. I nagle, ku mojemu zdziwieniu wyświetlił mi się post sprzedaży. Nieodświeżany od wielu tygodniu. Napisałem do Artura i okazało się, że mieszka 50 km ode mnie. Nie zastanawiając się długo pojechałem do niego i oto stałem się posiadaczem jednego z trzystu egzemplarzy zegarka, który, jak się okazało, nie tylko mnie oczarował.
Obris Morgan Infinity, bo o nim tu mowa, wyprzedał się w iście ekspresowym tempie; 300 sztuk tego modelu rozeszło się w kilkadziesiąt minut.
Zegarek został wyprodukowany przez firmę Obris Morgan. Ma ona swoją siedzibę w Hong Kongu. Jest to microbrand, wypuszczający na rynek 1-2 modele rocznie, w dość skromnym nakładzie. Zegarki tej firmy charakteryzują się znakomitym wykonaniem, w bardzo dobrej cenie. Nie inaczej było w tym przypadku.

Zapraszam Was do krótkiej recenzji.

OPAKOWANIE

Tutaj krótko. W bardzo fajnej walizeczce koloru pomarańczowego skrywają się:
– karta z datą wykonania testu, nazwy mechanizmu, rodzaju systemu antywstrząsowego, etc…
– karta gwarancyja,
– ściereczka,
– śrubokręcik do zmiany i skracania bransolety,
– oryginalny pasek typu „drabinka”

KOPERTA

Zacznijmy od koperty Infinity. Jest ona w całości szczotkowana. Jej szerokość wynosi 43mm bez koronki a długość 50mm. Wysokość, wraz z bezelem wynosi 14,5mm. Zaprojektowana została tak, by sprawiała wrażenie bardzo industrialnej i myślę, że efekt ten udało się uzyskać w stu procentach. Całość widzianą z góry wypełnia szafirowy bezel o ciekawych, szerokich nacięciach, który pięknie współgra z ostrymi wykończeniami koperty. 120 – klikowy bezel obraca się z dużym oporem w jedną stronę. Pod jego szafirową warstwą znajdują się nadrukowane indeksy wypełnione Superluminovą BGW-9.

Dość mocno wystająca koronka współgra z mocno widocznymi uszami o szerokości 22mm. Jest ona także w całości szczotkowana. Na jej szczycie znajdziemy logo modelu Infinity, którymi są dwa odwrócone względem siebie trójkąty. Koronka jest zakręcana, dzięki czemu wodoszczelność zegarka wynosi 300m.
Powiem szczerze, że miałem kilka zegarków z zakręconymi koronkami i po ich odkręceniu sprawiały wrażenie luźnych. W tym przypadku jest zupełnie inaczej.
Po odkręceniu koronki całość jest sztywna i nie ma żadnego , nawet najmniej wyczuwalnego luzu.

Po przeciwległej stronie koronki znajduje się zawór helowy.
Swoją drogą, używaliście go kiedyś?
Całość zamyka dekielek informujący nas o klasie wodoszczelności, mechanizmie i oczywiście o tym, kto go wyprodukował. W samym jego centrum znajduje się logo firmy, nawiązujące do nurkowego DNA swoich zegarków.

BRANSOLETA

To co zrobili projektanci tej firmy, jest prawdziwym majstersztykiem… Bransoleta świetnie współgra z kopertą. Razem wyglądają niczym nieodłączny, nierozerwalny element. Jej maskownice są jakby przedłużeniem koperty. Niesamowite wrażenie zrobiło na mnie także wykończenie zapięcia, które zostało ozdobione metodą perłowania.

Bransoletę możemy własnoręcznie
skracać i wydłużać za pomocą śrubokręcika, który dostajemy w zestawie, bądź za pomocą specjalnej rezerwy bransolety, którą obsługuje się jednym naciśnięciem specjalnych przycisków na zapięciu. Daje to nam pole manewru około 2 cm regulacji. Jest to opcja, która pozwoli również na bezproblemowe włożenie zegarka na rękaw kombinezonu do nurkowania. Na spodzie, między przyciskami znajdziemy kolejne logo Obris Morgan.

Cała bransoleta sprawia wrażenie bardzo solidnie wykonanej.

 

TARCZA

Tarcza zegarka wykonana jest metodą szlifu słonecznego. Jej szary odcień zmienia się wraz ze światłem, które na nią pada.
W jej górnej części widoczny jest napis OBRIS MORGAN MECHANICAL.


Poniżej osi wskazówek znajdziemy informację o tym, że zegarek jest wodoszczelny do 1000 stóp/300metrów, oraz że mechanizm jest zabezpieczony przed oddziaływaniem pola magnetycznego.

 

Na godzinie trzeciej znajduje się okno datownika. Białe cyfry na czarnym tle idealnie układają się w okienku.

 

Indeksy znajdujące się na tarczy są nadrukowane dość grubą warstwą Superluminova BGW-9, świecącą na niebiesko, tak jak indeksy na bezelu. Luma świeci intensywnie, na tyle długo, by móc nad ranem bez problemu odczytać godzinę w ciemnym pomieszczeniu.

Wskazówki są proste, idealnie pasujące do całego konceptu zegarka. W moim modelu wskazówka minutowa jest koloru niebieskiego, który świetnie współgra z szarym odcieniem tarczy.
Dodatkowym smaczkiem jest grocik sekundnika w kolorze pomarańczowym, ale to nie wszystko; na drugim końcu znajduje się sporo mniejszy element, tym razem w kolorze wskazówki minutowej.

 

Wszystkie wymienione elementy pokryte są Superluminovą BGW-9.

 

MECHANIZM

Sercem zegarka jest ETA 2824-2 w wersji Elabore, z system antywstrząsowym Novodiac.
Mechanizm jest bardzo dobrze wyregulowany. Nie zauważyłem żadnej odchyłki czasowej do chwili pisania tej recenzji, a mam go prawie od miesiąca.

PODSUMOWANIE

Niektórzy pewnie potraktują tę recenzję, jak hymn pochwalny. Być może tak właśnie jest, ale naprawdę nie widzę słabych stron tego zegarka. A powiem szczerze, że przed zobaczeniem go na żywo bałem się, że czar pryśnie ze względu na jakość wykonania. Okazało się, że zachwyciłem się nim zupełnie, jak jesienią 2017 roku, a może nawet bardziej, niż kiedy to pierwszy raz zobaczyłem go na zdjęciu. Zegarek mimo swojej wagi – 220 gram nosi się rewelacyjnie.
Oto krótka historia efektu WOW Życzę Wam całego mnóstwa podobnych historii.

Tomek

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *