Przy okazji recenzji  Balticusa „Czarny Pył”, w lipcu zeszłego roku, wspominałem o pasku Nick Mankey, na którym miałem założoną Balticusową Szarą Fokę, w czasie rajdu Złombol. Ten pasek służył mi też do noszenia Phoibosa, który był moim wakacyjnym diverem.

Ponieważ nowy rok oznacza u mnie to, że trzeba znaleźć nowego wakacyjnego divera, Phoibos pojechał do ludzi, a jego miejsce zajęło Aquatico Bronze Sea Star. I tutaj pojawił się problem, bo czarny pasek nie będzie pasował do niebieskiego Aquatico, a ja już tak przyzwyczaiłem się do tego paska, że jedynym wyjściem była zmiana na taki sam, ale w innym kolorze. Wszedłem na stronę Nick Mankey Design i tam zobaczyłem to:

Ale niestety już wyprzedane… Jak później doczytałem była to limitowana do 50 sztuk wersja paska Hook Strap, który tak bardzo polubiłem. Na szczęście w sprzedaży nadal jest dostępna nielimitowana wersja pasków, które są podobne – napisy mają tylko z jednej strony… ale za to można wybierać wśród dużej liczby kolorów pasków, przeszyć i klamr.  W końcu, po kilku dniach intensywnego zastanawiania się, wybrałem 2 paski w najbardziej oryginalnym dla mnie rozmiarze (22mm)  i kolorach, które jak mi się wydaje, najbardziej będą pasować do kolorystyki zegarków, jaką zazwyczaj wybieram.

Samo zamówienie paska jest bardzo proste; na stronie wybiera się rozmiar, kolory  itd. Co ważne w momencie zamówienia wybieramy też rozmiar nadgarstka. Te paski posiadają możliwość regulacji, lecz jest ona niewielka i żeby dobrze leżeć na ręce, muszą być dopasowane rozmiarem pod konkretny nadgarstek. Jeśli nasz nadgarstek jest na granicy rozmiarów, bierzemy ten większy. Ja wybrałem pierwszy pasek w kolorze navy blue z białymi napisami, białym przeszyciem i sprzączką typu postarzany brąz oraz drugi w kolorze army green z czarnymi napisami, czarnym przeszyciem i sprzączką typu postarzana stal.  I tak po kilku(a może kilkunastu?) dniach od zamówienia, ze Stanów Zjednoczonych przyjechała do mnie malutka paczka z 2 paskami Nick Mankey Design.  Uznałem, że paski Hook Straps tego producenta są na tyle wyjątkowe, że zasługują na swoją osobną, krótką recenzję.

Paski są zapakowane w bardzo prosty, ale też estetyczny sposób… Przyjechały do mnie w plastikowej torebce strunowej, na którą przypięty jest kartonik z wypisanymi danymi dotyczącymi paska. W torebce znajdziemy pasek spięty brązową, papierową wstążką i instrukcję zakładania go na zegarek, a oprócz tego teleskopy w odpowiednim rozmiarze z opcją tzw. quick release, czyli z możliwością założenia i ściągnięcia bez konieczności używania dodatkowych narzędzi. Nick własnoręcznie obszywa i dostosowuje dany pasek do zamówienia i widać to też po sposobie pakowania.
Biorąc pasek  do ręki,  autentycznie czujemy, że zajmował się tym człowiek a nie maszyna.

Założenie paska na zegarek w pierwszej chwili może wydawać się skomplikowane, ale jeśli postępuje się zgodnie z instrukcją to szybko okazuje się, że jest to jednak prościzna (z tym, że inaczej niż w przypadku paska nato, nie możemy mieć najpierw założonych teleskopów, a później przewlekamy przez nie pasek, tylko teleskopy zapinamy na pasek przełożony przez zegarek). Po wszystkim pasek tworzy tak jakby podwójną warstwę spiętą na dole nadgarstka hakiem, co ważne – żadna warstwa paska nie przechodzi pod zegarkiem… więc pasek nie dodaje zegarkowi niepotrzebnych milimetrów.

Pasek jest bardzo dobrej jakości, kolory są soczyste, przeszycia ładnie wykonane. Materiał z którego są wykonane jest bardzo sprężysty, pasek potrafi rozciągnąć się tak, że jego długość zwiększą się o 100%. Pozwala to na założenie zegarka z tym paskiem na rękę bez rozpinania sprzączki! Jeśli raz dostosujemy pasek w taki sposób, że nie będzie, ani za luźny, ani za ciasny to potem nic więcej nie musimy już robić. Wsuwamy zegarek na rękę i cieszymy się niesamowitą wygodą noszenia zegarka, którego praktycznie nie czuć na ręce.

Oba paski bardzo mi się spodobały i ciężko mi powiedzieć, który bardziej. Niebieski, co oczywiste  świetnie komponuje się z niebieskimi zegarkami, a białe napisy jeszcze bardziej spajają cała kompozycję . Zielony natomiast, dzięki swoim czarnym napisom ma niesamowicie militarny klimat i będzie idealny do zegarków w stylu militarnym. Dodanie napisów na tych paskach spowodowało, że paski, które wizualnie podobały mi się tak sobie, zmieniły się w paski nabrały mocnego charakteru i które w moim odczuciu wyglądają świetnie!

Najważniejsza w tym przypadku jest jednak wygoda, bo to dla niej przede wszystkim je kupiłem. A pod tym względem paski Nick Mankey nie mają sobie równych i śmiem twierdzić, że ze względu na swoją rozciągliwość i idealne dopasowanie do nadgarstka, są to najwygodniejsze paski świata… a przerobiłem już sporo pasków, najróżniejszego typu i jakości.

Z racji przespania limitowanych modeli Hook Strapów, napisałem maila do Nicka, żeby dowiedzieć się czy w najbliższym czasie planuje jakieś ciekawe, nowe projekty. Otrzymałem odpowiedź, że w ciągu kilku tygodni pojawi się kolejna limitowana seria pasków z nadrukiem, które będą nawiązywały do serii filmów o Jamesie Bondzie, oraz do postaci Jamesa Bonda, którą stworzył Daniel Craig w swojej ostatniej roli serii o agencie 007 – „No Time To Die”. Więcej szczegółów ani zdjęć jak będą wyglądały paski niestety nie dostałem.

Ps. W torebkach z paskami były kody na 15% zniżkę na następny zakup w sklepie Nick Mankey Design, kody są takie same w obu torebkach, więc jest on raczej uniwersalny i do wielokrotnego użytku. Poniżej zdjęcie,  gdyby ktoś chciał skorzystać.

Konrad

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *