W poszukiwaniu światła

Jesienny i zimowy okres uświadamia nas, czym jest dla nas szeroko pojęte światło i jak w naszej szerokości geograficznej brakuje go podczas tychże pór roku. Dlatego też z początkiem pojawienia się pierwszych symptomów jesieni, zaczynam podświadomie poszukiwać zegarków z pałeczkami trytu. Niezwykłym zbiegiem okoliczności, podczas przeglądania Instagrama, moim oczom ukazał się nowy model Aquatico. Model dość widowiskowy, ale też budzący skrajne emocje, ponieważ jego koperta jest wybitnie kwadratowa i dodatkowo ma nietypową budowę. Składa się ona z kilku elementów, pomiędzy którymi znajduje się pusta przestrzeń. Całość wygląda dość industrialnie, co jednych do tego modelu przyciągnie, a innym zupełnie nie podejdzie. Ale nie o gustach będziemy tutaj mówili, ponieważ należę do pierwszej grupy ludzi, a z firmą Aquatico mam miłe wspomnienia, jeśli chodzi o relację ceny i jakości, nie pozostało mi nic innego, jak tylko zamówić nowy model Steel Man GMT  Tritium. Czy był to dobry pomysł? Tego dowiecie się z mojej recenzji.

Koperta

Tak, jak wspomniałem we wstępie, koperta w zegarku Aquatico Steel Man GMT  jest dość kontrowersyjna i niespotykana. Choć widać w niej inspirację modelem Bell Ross BR03-92, to jej szkieletowa konstrukcja nadaje jej indywidualnego charakteru, a przy tym dość mocno ogranicza masę zegarka (155 g). Mimo, że konstrukcja koperty przypomina element kokpitu samolotu, to model ten jest rasowym zegarkiem nurkowym. Koperta jest niemal w całości szczotkowana, wyjątkiem jest polerowana, zaoblona krawędź znajdująca się na frontowej część koperty.

Jego wodoszczelność wynosi aż 1000M, i nawet jeśli w rzeczywistości wartość ta była o połowę niższa, to jest to i tak znakomity wynik. Zegarek nie należy do najmniejszych i zdecydowanie polecałbym go osobom o dużym, płaskim nadgarstku. Mimo że szerokość koperty wynosi 43 milimetry,  jest on optycznie ciut większy od Paneraia 112, którego jakiś czas temu nosiłem. Grubość koperty wraz z bezelem w Aquatico Steel Mana wynosi 15,5 mm, co jest sporą wartością i nie ukrywam, czuć ją najbardziej podczas noszenia ciuchów z długim rękawem. Długość uszu wychodzących z koperty nie przekracza 5 milimetrów, dlatego rozmiar lug to lug wynosi „zaledwie” 50 mm. Ich rozstaw to 24 milimetry, dość popularny rozmiar, jeśli chodzi o paski. Dlatego też nie będzie większego problemu z ewentualnym zakupem paska w innym kolorze niż ten fabryczny.

Poza nietypową konstrukcją, rzeczą, która najbardziej rzuca się w oczy to dwukolorowy, pokryty szafirowym szkłem bezel. Zostały na nim umieszczone indeksy prezentujące 24-godzinną skalę. Owe indeksy zostały namalowane Superluminovą BG W9, przez co ich świecenie jest bardzo ładne i długotrwałe. Skala została podzielona na dwa kolory – zielony od 6-18 symbolizuje dzień, z kolei na czarnym tle ujrzymy wartości od godziny 18-6. Podział taki nie jest przypadkowy i często spotykany jest w zegarkach, posiadających komplikację GMT. To, co mnie zaskoczyło, to jednokierunkowy, 120-klikowy bezel. Przyznaję, że pierwszy raz spotykam się z taką kombinacją w zegarku z komplikacją GMT. Zazwyczaj w zegarkach tego typu bezel obraca się w dwóch kierunkach. Nie ma to jednak dla mnie większego znaczenia. Znaczenie ma dla mnie za to jego praca, która stoi na przyzwoitym poziomie, a wszystkie indeksy umieszczone na bezelu idealnie zgrywają się z indeksami na tarczy.

To, co zwraca również uwagę, to sporych rozmiarów koronka. Jest jednak tak osadzona, że nie przeszkadza podczas noszenia, a wręcz jest bardzo wygodna podczas nastaw czasu i daty. Koronka jest zakręcana i to jak! Od pozycji zerowej do pełnego zakręcenia potrzeba 4 długich ruchów. Przyznam, że nie spotkałem nigdy w zegarku tak długiego gwintu.
Od spodu kopertę zamyka zakręcany, transparentny dekielek, na którym znajdziemy podstawowe informacje o zegarku i jego wodoszczelności.
Koperta Aquatico Steel Man GMT jest ciekawa i dość niespotykana. Jej konstrukcja powoduje, że pomiędzy jej elementami  może zbierać się kurz, natomiast wodoszczelność 1000M pozwala na regularne mycie tejże koperty pod dużym ciśnieniem.

Tarcza

Muszę przyznać, że ostatnio zegarki z zieloną tarczą zdominowały moją kolekcję. Kilka tygodni temu stałem się szczęśliwym posiadaczem Rolexa Datejusta z zieloną tarczą, dlatego przez chwilę myślałem, czy kolejny zegarek z zieloną tarczą jest dobrym pomysłem. Na zdjęciach zieleń Aquatico  Steelmana GMT prezentowała się znakomicie i miałem nadzieję, że na żywo efekt ten zostanie zachowany. Okazało się, że zdjęcia i rendery są zgodne z tym, co otrzymujemy w rzeczywistości.

Na tarczę spoglądamy przez 3-milimetrowe szkło szafirowe, pokryte od wewnętrznej strony warstwą antyrefleksyjną. To, czego brakuje w Roleksie za ponad 40 tysięcy złotych, znajdziemy w zegarku za 2000. Gradientowa tarcza przechodzi z czerni w głęboki zielony kolor. Na ciemniejszej stronie nadrukowano skalę minutową oraz nałożono indeksy z płaskimi tubami, w których znajduje się tryt T-100. Wszystkie indeksy świecą na niebiesko; wyjątkiem są podwójne indeksy na godzinie 12, które świecą na pomarańczowo. Na wskazówce minutowej, godzinowej i sekundniku również umieszczono rurki z trytem T-25 w kolorze niebieskim. Moim zdaniem można było bardziej zaszaleć i pobawić się kolorami, dodając na godzinie 3,6,9 pomarańczowe indeksy, wówczas efekt świecenia byłby o wiele fajniejszy. Oprócz trytu, na grotach wskazówek znajduje się masa luminescencyjna C3, która błyskawicznie łapie i oddaje światło. Jakość świecenia mógłbym porównać do masy zastosowanej w zegarku Breitling Steelfish, gdzie miało się wrażenie, że nigdy nie przestaje ona świecić. Miłym dla oka akcentem jest czerwony grocik wskazówki GMT oraz czerwony sekundnik. Fajnie kontrastują one z zielenią tarczy i bezela.  Wskazówka godzinowa i minutowa zostały poddane szczotkowaniu, przez co bardzo ładnie korespondują ze strukturą koperty, nadając całości surowego klimatu.

Aquatico Steel Man Tritium GMT posiada dwie wersje tarczy w kilku kolorach – z datownikiem i bez datownika. Dla mnie datownik jest ważną komplikacją w zegarku, zadziwiająco często spoglądam na zegarek, by zapisać aktualną datę w dokumentach, a często też zdarza się, że ktoś pyta mnie o dzień miesiąca. W tym modelu producent sprytnie umieścił ją pomiędzy indeksami 4 i 5 godziny, co wydaje się rozsądnym posunięciem.

Mechanizm

W modelu Steel Man GMT  zastosowano mechanizm Seiko NH-34. Pierwszy raz mam do czynienia z tym mechanizmem, choć wiele razy lądowały na moim nadgarstku zegarki z jego bratnim mechanizmem NH-35. Różnią się one w zasadzie tylko komplikacją GMT, której NH-35 nie posiada. Tak samo, jak jego bardziej znany brat, NH-34 jest przykładem solidnej, nieskomplikowanej budowy, która ma na celu służyć jak najdłużej. Często na forach można przeczytać posty o dokładności mechanizmów Seiko, i zdania są podzielone. Być może wiele zależy od regulacji na poziomie składania zegarka. Jeśli chodzi o Aquatico, to kolejny raz jestem pozytywnie zaskoczony, ponieważ odchyłka dobowa w tym egzemplarzu wynosi  -3sek. Jest to dość dobry wynik, zwłaszcza, jeśli porówna się go z niektórymi mechanizmami szwajcarskich producentów. Wygląd mechanizmu może nie jest wyrafinowany, ale producent dołożył do niego swój akcent w postaci czarnego wahnika.

Paski

W zestawie do zegarka Aquatico Steel Man GMT otrzymałem dwa paski. Pierwszy z nich, to fajny, rasowy pasek z gumy. Jakość samej gumy jest naprawdę bardzo dobra. Praktycznie nie mam do niego zastrzeżeń.

Drugim z pasków jest pasek ze skóry. Mimo że pasek ma 3,5 milimetra grubości, to jest on miękki i dzięki temu świetnie układa się na ręce. Miłym akcentem są przeszycia kremową nicią. Duże, sygnowane zapięcie jest wygodne w użytkowaniu.
Dzięki temu, że byłem – a pewnie i jeszcze będę – właścicielem zegarków Panerai, to temat pasków przestał być dla mnie obcy. Dlatego też, z całą stanowczością mogę stwierdzić, że  producent naprawdę się postarał i dostajemy w zestawie paski bardzo dobrej jakości.

Podsumowanie

Moim zdaniem odświeżenie modelu Aquatico Super Charger naprawdę daje radę. W kwocie nieprzekraczającej 2000 złotych otrzymujemy fajny, duży zegarek z wodoszczelnością na poziomie 1000M, podświetleniem trytem, bardzo dobrą masą świecącą i japońskim mechanizmem od Seiko.
Jedyną rzeczą, która może zniechęcić potencjalnego klienta do zakupu, to wielkość zegarka. Myślę, że będzie on pasował od obwodu ok. 18 cm w górę; chyba że ktoś ma wyjątkowo płaski nadgarstek, wówczas dolną granicę określiłbym na 17 cm.
Jak wspomniałem wyżej, gdybym to ja projektował zegarek, to pewnie wybrałbym więcej kolorów trytu, przez co odbiór w ciemności byłby „żywszy”.  Myślę, że zakup Aquatico Steel Man GMT był dobrym pomysłem, a myśl ta najczęściej wraca, kiedy przed snem odkładam zegarek na ławę i z daleka obserwuję, jak świeci. Bo jakby nie patrzeć, światło jest jednym z elementów naszego życia.

Tomek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *